Mija właśnie dwadzieścia lat wolnej Polski. Niestety nasz kapitalizm poszedł drogą europejskiej biurokracji. W tak rozumianym wolnym rynku można brać udział i każdy może brać udział... można pod warunkiem, ze ma się licencję, pozwolenie, zezwolenie, uprawnienie, należy się do korporacji... itd, itp . Dotyczy to także zawodów, co do których wydawałoby się z natury rzeczy samo uprawnienie zawodowe wystarczy. Jest tak np. z kierowcą. Nie ma żadnych przeszkód, aby kierowca założył własną firmę transportową. Nie zawsze jednak wystarcza sama umiejętność prowadzenia pojazdu, nawet jeżeli jest udokumentowana 30 letnim stażem. Firmy transportowe, przewożące towary czy osoby, wykorzystujące niektóre pojazdy,nie mogą być przez kierowcę prowadzone bez licencji na ich przewóz. Nie ma problemu przy przewozach pojazdami do 3,5 t (na razie).
Wówczas kierowca przyjmujący zlecenie na transport nie musi mieć certyfikatu kompetencji zawodowych, ale wykonuje zlecenie w ramach samo zatrudnienia, wykonując usługę prowadzenia pojazdu. Takie samo "udogodnienie" tyczy się przewozu towarów, tu również wystarcza mu zwyczajne prawo jazdy. Jeżeli chodzi o transport drogowy osób – jest znacznie trudniej. Jeśli kierowca chce mieć firmę przewożącą ludzi, nawet autami osobowymi lub większą ciężarówką, ma wtedy obowiązek stosować ustawę o transporcie drogowym. Nawet jeżeli posiada prawo jazdy odpowiedniej kategorii i chce sam prowadzić pojazd. W branży transportowej posługuję się pojęciem wolne ładunki, czym określa się, że taki ładunek poszukuje transportu. Ale jak widać z tego krótkiego zestawienia nie jest to chyba adekwatne określenie...
Reasumując, niech żyje wolność gospodarcza, oczywiście niech żyje jeżeli posiada odpowiednią licencję, certyfikat, pozwolenie, uprawnienie...
Tags: transport, wolne ładunki
8 Responses to “Wolność gospodarcza? W transporcie nieznana. ”