Aug
28
Czy kobietę i mężczyznę może łączyć tylko przyjaźń?
Psychologowie uważają, że takie platoniczne uczucie oczywiście jest możliwe, ale czasami piekielnie trudne, bo prędzej czy później wkradnie się do niego erotyczne napięcie i zwykłe przytulenie może w jednej chwili nabrać miłosnego znaczenia...
Mąż zrobił mi ostatnio awanturę o mojego przyjaciela – mówi Anna, atrakcyjna trzydziestoparolatka z 10-letnim stażem małżeńskim. – Przyjaźnię się z nim od czasów szkolnych, regularnie utrzymujemy kontakt: dzwonimy do siebie, umawiamy na kawę, co dwa tygodnie robimy rowerowe wypady za miasto. Świetnie się z Tomkiem rozumiemy. Nasze spotkania są dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza od kiedy nie pracuję i siedzę z dziećmi w domu.
Mąż Anny długo tolerował te kontakty, ale od pewnego czasu coraz bardziej mu przeszkadzają. Kłóci się z żoną i pyta, dlaczego nie może – tak jak inne kobiety – znaleźć sobie przyjaciółki, z którą by plotkowała, chodziła na komedie romantyczne i zakupy.
Przecież Tomek jest tylko przyjacielem. Dlaczego mąż mi nie ufa? – denerwuje się Anna.
Być może dlatego, że mąż Anny podświadomie wyczuwa zagrożenie ze strony innego „samca”, z którym będzie musiał rywalizować. Psycholog ewolucyjny prof. David Buss, autor Ewolucji pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary? uważa, że nie powinniśmy lekceważyć siły instynktu...
Jak nie romans, to co?
Czy mąż Anny ma powody do zazdrości? Niekoniecznie, twierdzą psychologowie badający relacje międzyludzkie. „Przekonanie, że mężczyźni i kobiety nie mogą być przyjaciółmi pochodzi z innej epoki, gdy kobiety zostawały w domu, a mężczyźni szli do pracy i jedyną pozamałżeńską relacją, jaką mogli nawiązać był romans”, wyjaśnia dr Linda A. Sapadin, psycholog kliniczny, specjalista z zakresu komunikacji interpersonalnej.
W naszej świadomości dość mocno są zakorzenione stereotypy dotyczące istoty relacji między przedstawicielami tej samej płci oraz między przedstawicielami różnych płci. Wydaje nam się więc, że spotkanie kobiety i mężczyzny zawsze przebiega według scenariusza: flirt, randki, ślub, dzieci, że więź między mężczyznami pogłębia wspólne działanie, a związki kobiet opierają się na rozmawianiu i dzieleniu się. Camille Chatterjee, publicystka „Psychology Today” stawia następującą tezę: do niedawna tak rzadko spotykaliśmy mężczyzn i kobiety, których łączy platoniczna przyjaźń, że mamy nawet trudność z nazwaniem takich relacji, a co dopiero ze zrozumieniem. Zjawisko przyjaźni między przedstawicielami obu płci było dotąd albo ignorowane, albo trywializowane. Dziś, gdy kobiety i mężczyźni wspólnie pracują, dzielą towarzyskie, sportowe i inne zainteresowania, ta kulturowa, postmodernistyczna przemiana trafiła pod lupę psychologów, socjologów i ekspertów od komunikacji społecznej.
Profesor Don O’Meara, socjolog z University of Cincinnati-Raymond Walters College, zaczął badać, co utrudnia nawiązanie i utrzymanie przyjaźni między płciami, bo... jednym z jego najlepszych przyjaciół była kobieta: „Spytała mnie kiedyś: Czy myślisz, że tak niezwykła przyjaźń jak nasza, często się zdarza?”. Badania prof. O’Meara wykazały, że tym, co najbardziej przeszkadza w bliskich relacjach między przedstawicielami obu płci, jest zdefiniowanie tej znajomości, poradzenie sobie z erotycznym przyciąganiem, problem z postrzeganiem przyjaciela jako równego sobie, okoliczności pierwszego spotkania oraz opinie otoczenia („Czy to naprawdę tylko przyjaźń?”). Ostatnia kwestia nabiera szczególnego znaczenia, gdy w grę wchodzi współmałżonek jednej lub obu stron. Przyjaciółka Wojtka (38 lat, żonaty od 13 lat) nie przeszkadzała jego żonie do czasu, gdy na dłużej przyjechała do nich jej matka. Teściowa Wojtka dziwiła się, że córka akceptuje to, że mąż od lat spotyka się z przyjaciółką na korcie tenisowym, pomaga jej w kłopotach, wysłuchuje zwierzeń. Gdy teściowa wyjechała, żona postawiła ultimatum: albo ja, albo przyjaciółka.
Za nic nie naraziłbym naszej rodziny, bardzo kocham swoją żonę, ale przyjaźń z Moniką wiele dla mnie znaczy, zawsze w trudnych momentach wspieraliśmy się nawzajem – mówi Wojtek.
„Można kochać przyjaciółkę i nie pożądać jej fizycznie, platoniczna miłość istnieje”, twierdzi O’Meara, a badania z udziałem 20 par przyjaciół opublikowane w „Journal of Social and Personal Relationships” w 2000 roku potwierdzają tę opinię. Również dr Heidi Reeder z Boise State University uważa, że jesteśmy w stanie tworzyć bliskie związki pozbawione erotycznego napięcia. Jednak rozdzielenie romantycznych, seksualnych i przyjaznych uczuć w takich relacjach to nie lada wyzwanie. Zdaniem badaczy, wszystkiemu winna jest niewiedza dotycząca tego, jakie uczucia są odpowiednie dla naszych płci, zwłaszcza gdy kulturowo nie zostały one określone jako właściwe. A prof. O’Meara dodaje: „Wiesz, że masz dla kogoś wiele ciepłych uczuć i cieszysz się jego obecnością w swoim życiu, ale to za mało, aby zacząć umawiać się na randki lub wziąć ślub”.
Piękna i znajoma
Początek fascynacji płcią przeciwną przypada na okres nauki w szkole średniej – chłopcy i dziewczęta nawiązują coraz bliższe relacje, zacieśniane jeszcze w okresie studiów. Wiele tych znajomości jednak z czasem umiera, bo gdy zaczynamy się angażować w poważne związki o charakterze romantycznym, a następnie zakładamy rodziny, utrzymywanie dawnych i zawieranie nowych przyjaźni z osobą płci przeciwnej staje się coraz trudniejsze. „Nawet te osoby, których małżeństwo opiera się na całkowitym zaufaniu, mogą nie życzyć sobie, aby partner/partnerka poznawał nową przyjaciółkę/przyjaciela, zwłaszcza gdy jest to ktoś bardzo atrakcyjny”, twierdzi Michael Monsour, profesor z University of Colorado w Denver, autor książki Women and Men as Friends.
Brzydkiego przyjaciela żony jeszcze można znieść, ale gdy jest nim wysoki, wysportowany brunet... A przecież atrakcyjność fizyczna stanowi w relacjach międzyludzkich niezaprzeczalny walor – często kierujemy się nią w swoich sympatiach i antypatiach. „Wpływ atrakcyjności fizycznej daleko jednak wykracza poza kontekst erotyczny” – pisze w Psychologii miłości profesor Bogdan Wojciszke. „Ludzie ładni są po prostu generalnie bardziej lubiani i lepiej traktowani niż już i tak pokrzywdzone przez los osoby brzydkie”.
Osoby atrakcyjne postrzegane są jako posiadające wiele zalet: serdeczne, przyjacielskie, przyjazne, wrażliwe, zrównoważone, towarzyskie, miłe i interesujące. Uważane są też za szczęśliwsze i mające większe szanse na szczęście w przyszłości. Traktujemy je lepiej, częściej obdarowujemy życzliwością i wsparciem.
Agnieszkę irytują bliskie relacje łączące jej partnera z atrakcyjną przyjaciółką: Mój mąż od kilku lat ma zamężną przyjaciółkę. Poznali się w nowej pracy, po naszej przeprowadzce. Chociaż widują się prawie codziennie, to potem dzwonią do siebie – mąż ma nawet dla jej numeru oddzielny dzwonek. Podobno wszyscy faceci w firmie się za nią oglądają, dlaczego upatrzyła sobie akurat mojego męża? Według mnie ona wcale nie jest interesująca, ale mój mąż ją lubi i uważa za „zabawną” i „wyluzowaną”. Już parę razy mówiłam mu, że ta znajomość jest zbyt intensywna i obawiam się o intencje tej kobiety. Kiedyś słyszałam, jak mu się żaliła na swojego męża i mówiła, że chciałaby, aby jej małżeństwo było tak udane jak nasze. Nie podoba mi się, że przysyła swoje zdjęcia, przynosi mu do pracy jedzenie, że zawsze sami wychodzą na papierosa. Drażni mnie, że wydzwania do męża, gdy jesteśmy na weekendowym wyjeździe – on wychodzi na czas rozmowy, bo podobno nie czuje się przy mnie swobodnie. Ale to ona powiedziała mu kiedyś, że przy mnie się zmienia i że nie traktuję go tak, jak na to zasługuje. Powtórzył mi to podczas ostatniej kłótni... zarzucił mi, że jestem po prostu zazdrosna i powiedział, że muszę się z tym jakoś uporać, bo on nie zamierza się tłumaczyć ze „zwykłej przyjaźni”... Jednak ja teraz tym bardziej mu nie ufam.
Gdy przyjaźń rodzi pożądanie
Linda A. Sapadin przeprowadziła badanie, którego wyniki opublikowała w artykule „Friendship and Gender”. Przeprowadziła ankiety wśród 156 pracujących ze sobą kobiet i mężczyzn na temat tego, co lubią, a czego nie lubią we wzajemnych kontaktach. Na pierwszym miejscu listy „minusów” wskazanych przez kobiety znalazło się erotyczne napięcie. Mężczyźni przeciwnie – najczęściej odpowiadali, że to właśnie pociąg seksualny był głównym powodem rozpoczęcia znajomości oraz że może nawet przyczynił się do jej pogłębienia. 62 procent wszystkich badanych przyznało, że napięcie seksualne „jest wyczuwalne” w ich codziennych relacjach. Jaki z tego wniosek? Chcemy czy nie – zaczyna między nami iskrzyć i trudno nam to erotyczne przyciąganie całkowicie zignorować. „Staracie się zachowywać w przyjacielski sposób, ale te męsko-damskie elementy układanki i tak biorą górę” – podkreśla profesor O’Meara.
Sytuacja zmienia się wraz z upływem czasu. Zdaniem prof. Rosemary Blieszner z Virginia Tech, socjologa i autorki książki pt. Dojrzała przyjaźń, w późniejszym wieku rzadko nawiązujemy nowe bliskie znajomości. Jej badania pokazały, że po okresie prokreacyjnym tylko około 2 procent osób zyskuje nowego przyjaciela płci przeciwnej.
Czy zatem relacja pozbawiona erotycznego podtekstu jest w ogóle możliwa?
„Tak naprawdę, seks nie zawsze jest najważniejszy”, odpowiada na to pytanie Kathy Werking w książce We’re Just Good Friends, wykładająca komunikację interpersonalną na Eastern Kentucky University. „Powodów może być wiele: orientacja seksualna, brak fizycznej atrakcyjności lub emocjonalne zaangażowanie w inny – romantyczny – związek”. Poza tym, jak twierdzi Werking, nawet przyjaciele, którzy czują do siebie erotyczny pociąg, mogą ostatecznie dojść do wniosku, że nie warto ryzykować utraty tak ważnej dla obu stron relacji. Może zdarzyć się również, że po latach traktowania kogoś jak serdecznego przyjaciela, trudno dostrzec w nim/w niej obiekt pożądania. Tyle, że współmałżonek może tę sytuację odbierać całkiem inaczej. Alicja, mężatka z dwuletnim stażem wie, że między jej mężem a jego przyjaciółką nic nie było i nigdy nie będzie, ale...
Nie mogę znieść myśli, że w jego życiu jest inna kobieta, z której zdaniem się liczy. To córka znajomych jego rodziców, więc znają się praktycznie całe życie – może to usprawiedliwia ich zażyłość, ale nie dla mnie. O mały włos nie doszłoby do naszego ślubu, bo mąż wymyślił sobie, że ona będzie jego świadkiem. Biegnie na każde jej skinienie, dzwoni, interesuje się sprawami jej rodziny, jakby nie miał swojej. Bywa, że umawiają się na mieście na te swoje pogaduszki, a ja siedzę sama w domu i tylko patrzę na zegarek. Czasami czuję się jak „ta trzecia”, a przecież to ja jestem jego żoną!
Posegregowani płcią
Czy to, że nasz partner ma przyjaciela lub przyjaciółkę oznacza, że mu nie wystarczamy? Niekoniecznie. Psychologowie społeczni zwracają uwagę na zjawisko tzw. responsywności, czyli nagrody w postaci reakcji otoczenia na to, jacy jesteśmy. Ludzie lubią być zauważani przez innych, zatem jej brak oznacza dla nich obojętność i często tłumaczony jest jako przejaw krytyki. „Partner jest responsywny w kontakcie o tyle, o ile to co mówi i robi, stanowi odpowiedź na nasze własne działania”, tłumaczy prof. Bogdan Wojciszke. „Responsywność partnera jest tym większa, im większa jest szansa, że odpowie na nasze próby komunikowania się z nim, im więcej jego działań stanowi odpowiedź na nasze własne działania oraz im bardziej rozbudowane są jego komunikaty.”
Camille Chatterjee w artykule „Czy mężczyźni i kobiety mogą być przyjaciółmi?”, stwierdza, że to mężczyźni więcej korzystają na bliskich związkach z kobietami. Uważa, że istnieją wyraźne różnice między przyjaźnią w wersji „kobiecej” i „męskiej”. Kobiety spędzające wspólnie czas głównie omawiają swoje myśli i uczucia, podczas gdy mężczyźni są znacznie bardziej zorientowani na działania podejmowane w grupie – wspólnie uprawiają sporty, dłubią przy samochodzie, albo rozmawiają o giełdzie; rzadko dzielą się swoimi przeżyciami czy osobistymi refleksjami. Pomimo społecznych przemian, mężczyźni i kobiety nie szukają dodatkowych możliwości interakcji, od najmłodszych lat spędzają czas głównie w towarzystwie przedstawicieli własnej płci. Podział taki wyraźnie rysuje się w szkole podstawowej, gdy chłopcy i dziewczęta tworzą odrębne grupy. Profesor Monsour wyjaśnia: „Dzieci uczą się wtedy własnych sposobów odnoszenia się do siebie. Kiedy potem – inspirowane dojrzewaniem płciowym – łączą się w pary, widzą w sobie przede wszystkim partnerów do randek i potencjalnych współmałżonków, bo dotąd nie mieli okazji poznać się jako przyjaciele”. Badacze uważają, że stoi za tym interesujące zjawisko, zwane dobrowolną segregacją płci (z ang. voluntary gender segregation), które towarzyszy obu płciom przez całe późniejsze życie. „Widać to zwłaszcza na przyjęciach koktajlowych, gdy mężczyźni gromadzą się w jednym rogu pokoju, a kobiety w drugim” – wskazuje Monsour.
Zwierzyć się jak kobiecie
Jeszcze do niedawna wydawało się, że nic nie zachwieje stereotypem silnej i wyjątkowej męskiej przyjaźni... Tymczasem badanie przeprowadzone przez dr Sapadin wykazało, że mężczyźni znacznie wyżej oceniają swoje przyjaźnie z kobietami niż z innymi mężczyznami – zarówno pod względem jakości relacji, jak i poziomu rozrywki czy otrzymywanego wsparcia. Mężczyźni uczestniczący w badaniu szczególnie podkreślali rolę wzajemnego porozumienia i odnoszenia się do siebie – czego brakowało im w kontaktach z przyjaciółmi mężczyznami. Co ciekawe, kobiety równie wysoko w tych samych kategoriach oceniły swoje przyjaźnie z mężczyznami, co z kobietami. „Dzieje się tak, ponieważ kobiety oczekują większych emocjonalnych korzyści płynących z przyjaźni niż mężczyźni i tym łatwiej się rozczarowują, gdy ich nie otrzymają” – wyjaśnia Sapadin.
Kobiety zwierzają się kobietom i mężczyźni zwierzają się kobietom. Może to być powodem takich nieporozumień, jak w małżeństwie 28-letniej Joanny: Mamy działkę niedaleko jeziora, a naszą sąsiadką jest atrakcyjna rozwódka, która uwielbia wędkować – tak jak mój mąż. Ostatnio żałuję decyzji o kupnie działki. Sąsiadka i mój mąż bardzo się zaprzyjaźnili, dzwonią do siebie w ciągu tygodnia i omawiają te swoje „wędkarskie” sprawy. Powiedziałam mu, że nie życzę sobie, aby ta kobieta do niego wydzwaniała – skutek tego jest taki, że teraz się przede mną kryją. Niedawno widziałam przez okno, jak zaparkował samochód i nie wysiadał z niego przez dobrych 20 minut. Rozmawiał przez komórkę, ale kiedy zapytałam z kim, wyparł się, że coś takiego w ogóle miało miejsce. Powiedziałam, żeby pokazał mi telefon. Byłam na skraju wytrzymałości i zagroziłam, że jeżeli nie pokaże tego cholernego telefonu, to od niego odejdę. Dopiero wtedy przyznał się – to z nią rozmawiał, a właściwie radził się. Bo podobno ostatnio stałam się nieznośna, zazdrosna i go kontroluję. Załamałam się. Od tamtej pory ciągle płaczę, nie potrafię zrozumieć, dlaczego on mnie tak traktuje.
Mężczyźni zwierzają się kobietom, a co z tego mają one? Camille Chatterjee uważa, że kobiety także korzystają na przyjaźni z mężczyznami, bo stanowi ona swego rodzaju wytchnienie od – nierzadko wyczerpujących – kontaktów z przyjaciółkami. Z przyjacielem mogą swobodnie żartować i przekomarzać się, bez emocjonalnego obciążenia. „Mężczyźni nie są tak drażliwi na punkcie wielu spraw”, konstatuje dr Sapadin i ze swoich badań wyciąga następujący wniosek: „Przyjaźnie z mężczyznami są lżejsze, bardziej przypominają zabawę”. Niektóre kobiety przyznają również, że cenią sobie poczucie bezpieczeństwa oraz niezobowiązującą, niemal rodzinną zażyłość, jaka pojawia się w tak bliskich relacjach, niekiedy postrzeganych nawet jak namiastka kontaktów ze starszym bratem. Tym, co podoba im się przede wszystkim, jest możliwość dyskretnego „wejścia w kapciach” w męski świat i poznanie, jak oni widzą nas, kobiety.
Mąż zrobił mi ostatnio awanturę o mojego przyjaciela – mówi Anna, atrakcyjna trzydziestoparolatka z 10-letnim stażem małżeńskim. – Przyjaźnię się z nim od czasów szkolnych, regularnie utrzymujemy kontakt: dzwonimy do siebie, umawiamy na kawę, co dwa tygodnie robimy rowerowe wypady za miasto. Świetnie się z Tomkiem rozumiemy. Nasze spotkania są dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza od kiedy nie pracuję i siedzę z dziećmi w domu.
Mąż Anny długo tolerował te kontakty, ale od pewnego czasu coraz bardziej mu przeszkadzają. Kłóci się z żoną i pyta, dlaczego nie może – tak jak inne kobiety – znaleźć sobie przyjaciółki, z którą by plotkowała, chodziła na komedie romantyczne i zakupy.
Przecież Tomek jest tylko przyjacielem. Dlaczego mąż mi nie ufa? – denerwuje się Anna.
Być może dlatego, że mąż Anny podświadomie wyczuwa zagrożenie ze strony innego „samca”, z którym będzie musiał rywalizować. Psycholog ewolucyjny prof. David Buss, autor Ewolucji pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary? uważa, że nie powinniśmy lekceważyć siły instynktu...
Jak nie romans, to co?
Czy mąż Anny ma powody do zazdrości? Niekoniecznie, twierdzą psychologowie badający relacje międzyludzkie. „Przekonanie, że mężczyźni i kobiety nie mogą być przyjaciółmi pochodzi z innej epoki, gdy kobiety zostawały w domu, a mężczyźni szli do pracy i jedyną pozamałżeńską relacją, jaką mogli nawiązać był romans”, wyjaśnia dr Linda A. Sapadin, psycholog kliniczny, specjalista z zakresu komunikacji interpersonalnej.
W naszej świadomości dość mocno są zakorzenione stereotypy dotyczące istoty relacji między przedstawicielami tej samej płci oraz między przedstawicielami różnych płci. Wydaje nam się więc, że spotkanie kobiety i mężczyzny zawsze przebiega według scenariusza: flirt, randki, ślub, dzieci, że więź między mężczyznami pogłębia wspólne działanie, a związki kobiet opierają się na rozmawianiu i dzieleniu się. Camille Chatterjee, publicystka „Psychology Today” stawia następującą tezę: do niedawna tak rzadko spotykaliśmy mężczyzn i kobiety, których łączy platoniczna przyjaźń, że mamy nawet trudność z nazwaniem takich relacji, a co dopiero ze zrozumieniem. Zjawisko przyjaźni między przedstawicielami obu płci było dotąd albo ignorowane, albo trywializowane. Dziś, gdy kobiety i mężczyźni wspólnie pracują, dzielą towarzyskie, sportowe i inne zainteresowania, ta kulturowa, postmodernistyczna przemiana trafiła pod lupę psychologów, socjologów i ekspertów od komunikacji społecznej.
Profesor Don O’Meara, socjolog z University of Cincinnati-Raymond Walters College, zaczął badać, co utrudnia nawiązanie i utrzymanie przyjaźni między płciami, bo... jednym z jego najlepszych przyjaciół była kobieta: „Spytała mnie kiedyś: Czy myślisz, że tak niezwykła przyjaźń jak nasza, często się zdarza?”. Badania prof. O’Meara wykazały, że tym, co najbardziej przeszkadza w bliskich relacjach między przedstawicielami obu płci, jest zdefiniowanie tej znajomości, poradzenie sobie z erotycznym przyciąganiem, problem z postrzeganiem przyjaciela jako równego sobie, okoliczności pierwszego spotkania oraz opinie otoczenia („Czy to naprawdę tylko przyjaźń?”). Ostatnia kwestia nabiera szczególnego znaczenia, gdy w grę wchodzi współmałżonek jednej lub obu stron. Przyjaciółka Wojtka (38 lat, żonaty od 13 lat) nie przeszkadzała jego żonie do czasu, gdy na dłużej przyjechała do nich jej matka. Teściowa Wojtka dziwiła się, że córka akceptuje to, że mąż od lat spotyka się z przyjaciółką na korcie tenisowym, pomaga jej w kłopotach, wysłuchuje zwierzeń. Gdy teściowa wyjechała, żona postawiła ultimatum: albo ja, albo przyjaciółka.
Za nic nie naraziłbym naszej rodziny, bardzo kocham swoją żonę, ale przyjaźń z Moniką wiele dla mnie znaczy, zawsze w trudnych momentach wspieraliśmy się nawzajem – mówi Wojtek.
„Można kochać przyjaciółkę i nie pożądać jej fizycznie, platoniczna miłość istnieje”, twierdzi O’Meara, a badania z udziałem 20 par przyjaciół opublikowane w „Journal of Social and Personal Relationships” w 2000 roku potwierdzają tę opinię. Również dr Heidi Reeder z Boise State University uważa, że jesteśmy w stanie tworzyć bliskie związki pozbawione erotycznego napięcia. Jednak rozdzielenie romantycznych, seksualnych i przyjaznych uczuć w takich relacjach to nie lada wyzwanie. Zdaniem badaczy, wszystkiemu winna jest niewiedza dotycząca tego, jakie uczucia są odpowiednie dla naszych płci, zwłaszcza gdy kulturowo nie zostały one określone jako właściwe. A prof. O’Meara dodaje: „Wiesz, że masz dla kogoś wiele ciepłych uczuć i cieszysz się jego obecnością w swoim życiu, ale to za mało, aby zacząć umawiać się na randki lub wziąć ślub”.
Piękna i znajoma
Początek fascynacji płcią przeciwną przypada na okres nauki w szkole średniej – chłopcy i dziewczęta nawiązują coraz bliższe relacje, zacieśniane jeszcze w okresie studiów. Wiele tych znajomości jednak z czasem umiera, bo gdy zaczynamy się angażować w poważne związki o charakterze romantycznym, a następnie zakładamy rodziny, utrzymywanie dawnych i zawieranie nowych przyjaźni z osobą płci przeciwnej staje się coraz trudniejsze. „Nawet te osoby, których małżeństwo opiera się na całkowitym zaufaniu, mogą nie życzyć sobie, aby partner/partnerka poznawał nową przyjaciółkę/przyjaciela, zwłaszcza gdy jest to ktoś bardzo atrakcyjny”, twierdzi Michael Monsour, profesor z University of Colorado w Denver, autor książki Women and Men as Friends.
Brzydkiego przyjaciela żony jeszcze można znieść, ale gdy jest nim wysoki, wysportowany brunet... A przecież atrakcyjność fizyczna stanowi w relacjach międzyludzkich niezaprzeczalny walor – często kierujemy się nią w swoich sympatiach i antypatiach. „Wpływ atrakcyjności fizycznej daleko jednak wykracza poza kontekst erotyczny” – pisze w Psychologii miłości profesor Bogdan Wojciszke. „Ludzie ładni są po prostu generalnie bardziej lubiani i lepiej traktowani niż już i tak pokrzywdzone przez los osoby brzydkie”.
Osoby atrakcyjne postrzegane są jako posiadające wiele zalet: serdeczne, przyjacielskie, przyjazne, wrażliwe, zrównoważone, towarzyskie, miłe i interesujące. Uważane są też za szczęśliwsze i mające większe szanse na szczęście w przyszłości. Traktujemy je lepiej, częściej obdarowujemy życzliwością i wsparciem.
Agnieszkę irytują bliskie relacje łączące jej partnera z atrakcyjną przyjaciółką: Mój mąż od kilku lat ma zamężną przyjaciółkę. Poznali się w nowej pracy, po naszej przeprowadzce. Chociaż widują się prawie codziennie, to potem dzwonią do siebie – mąż ma nawet dla jej numeru oddzielny dzwonek. Podobno wszyscy faceci w firmie się za nią oglądają, dlaczego upatrzyła sobie akurat mojego męża? Według mnie ona wcale nie jest interesująca, ale mój mąż ją lubi i uważa za „zabawną” i „wyluzowaną”. Już parę razy mówiłam mu, że ta znajomość jest zbyt intensywna i obawiam się o intencje tej kobiety. Kiedyś słyszałam, jak mu się żaliła na swojego męża i mówiła, że chciałaby, aby jej małżeństwo było tak udane jak nasze. Nie podoba mi się, że przysyła swoje zdjęcia, przynosi mu do pracy jedzenie, że zawsze sami wychodzą na papierosa. Drażni mnie, że wydzwania do męża, gdy jesteśmy na weekendowym wyjeździe – on wychodzi na czas rozmowy, bo podobno nie czuje się przy mnie swobodnie. Ale to ona powiedziała mu kiedyś, że przy mnie się zmienia i że nie traktuję go tak, jak na to zasługuje. Powtórzył mi to podczas ostatniej kłótni... zarzucił mi, że jestem po prostu zazdrosna i powiedział, że muszę się z tym jakoś uporać, bo on nie zamierza się tłumaczyć ze „zwykłej przyjaźni”... Jednak ja teraz tym bardziej mu nie ufam.
Gdy przyjaźń rodzi pożądanie
Linda A. Sapadin przeprowadziła badanie, którego wyniki opublikowała w artykule „Friendship and Gender”. Przeprowadziła ankiety wśród 156 pracujących ze sobą kobiet i mężczyzn na temat tego, co lubią, a czego nie lubią we wzajemnych kontaktach. Na pierwszym miejscu listy „minusów” wskazanych przez kobiety znalazło się erotyczne napięcie. Mężczyźni przeciwnie – najczęściej odpowiadali, że to właśnie pociąg seksualny był głównym powodem rozpoczęcia znajomości oraz że może nawet przyczynił się do jej pogłębienia. 62 procent wszystkich badanych przyznało, że napięcie seksualne „jest wyczuwalne” w ich codziennych relacjach. Jaki z tego wniosek? Chcemy czy nie – zaczyna między nami iskrzyć i trudno nam to erotyczne przyciąganie całkowicie zignorować. „Staracie się zachowywać w przyjacielski sposób, ale te męsko-damskie elementy układanki i tak biorą górę” – podkreśla profesor O’Meara.
Sytuacja zmienia się wraz z upływem czasu. Zdaniem prof. Rosemary Blieszner z Virginia Tech, socjologa i autorki książki pt. Dojrzała przyjaźń, w późniejszym wieku rzadko nawiązujemy nowe bliskie znajomości. Jej badania pokazały, że po okresie prokreacyjnym tylko około 2 procent osób zyskuje nowego przyjaciela płci przeciwnej.
Czy zatem relacja pozbawiona erotycznego podtekstu jest w ogóle możliwa?
„Tak naprawdę, seks nie zawsze jest najważniejszy”, odpowiada na to pytanie Kathy Werking w książce We’re Just Good Friends, wykładająca komunikację interpersonalną na Eastern Kentucky University. „Powodów może być wiele: orientacja seksualna, brak fizycznej atrakcyjności lub emocjonalne zaangażowanie w inny – romantyczny – związek”. Poza tym, jak twierdzi Werking, nawet przyjaciele, którzy czują do siebie erotyczny pociąg, mogą ostatecznie dojść do wniosku, że nie warto ryzykować utraty tak ważnej dla obu stron relacji. Może zdarzyć się również, że po latach traktowania kogoś jak serdecznego przyjaciela, trudno dostrzec w nim/w niej obiekt pożądania. Tyle, że współmałżonek może tę sytuację odbierać całkiem inaczej. Alicja, mężatka z dwuletnim stażem wie, że między jej mężem a jego przyjaciółką nic nie było i nigdy nie będzie, ale...
Nie mogę znieść myśli, że w jego życiu jest inna kobieta, z której zdaniem się liczy. To córka znajomych jego rodziców, więc znają się praktycznie całe życie – może to usprawiedliwia ich zażyłość, ale nie dla mnie. O mały włos nie doszłoby do naszego ślubu, bo mąż wymyślił sobie, że ona będzie jego świadkiem. Biegnie na każde jej skinienie, dzwoni, interesuje się sprawami jej rodziny, jakby nie miał swojej. Bywa, że umawiają się na mieście na te swoje pogaduszki, a ja siedzę sama w domu i tylko patrzę na zegarek. Czasami czuję się jak „ta trzecia”, a przecież to ja jestem jego żoną!
Posegregowani płcią
Czy to, że nasz partner ma przyjaciela lub przyjaciółkę oznacza, że mu nie wystarczamy? Niekoniecznie. Psychologowie społeczni zwracają uwagę na zjawisko tzw. responsywności, czyli nagrody w postaci reakcji otoczenia na to, jacy jesteśmy. Ludzie lubią być zauważani przez innych, zatem jej brak oznacza dla nich obojętność i często tłumaczony jest jako przejaw krytyki. „Partner jest responsywny w kontakcie o tyle, o ile to co mówi i robi, stanowi odpowiedź na nasze własne działania”, tłumaczy prof. Bogdan Wojciszke. „Responsywność partnera jest tym większa, im większa jest szansa, że odpowie na nasze próby komunikowania się z nim, im więcej jego działań stanowi odpowiedź na nasze własne działania oraz im bardziej rozbudowane są jego komunikaty.”
Camille Chatterjee w artykule „Czy mężczyźni i kobiety mogą być przyjaciółmi?”, stwierdza, że to mężczyźni więcej korzystają na bliskich związkach z kobietami. Uważa, że istnieją wyraźne różnice między przyjaźnią w wersji „kobiecej” i „męskiej”. Kobiety spędzające wspólnie czas głównie omawiają swoje myśli i uczucia, podczas gdy mężczyźni są znacznie bardziej zorientowani na działania podejmowane w grupie – wspólnie uprawiają sporty, dłubią przy samochodzie, albo rozmawiają o giełdzie; rzadko dzielą się swoimi przeżyciami czy osobistymi refleksjami. Pomimo społecznych przemian, mężczyźni i kobiety nie szukają dodatkowych możliwości interakcji, od najmłodszych lat spędzają czas głównie w towarzystwie przedstawicieli własnej płci. Podział taki wyraźnie rysuje się w szkole podstawowej, gdy chłopcy i dziewczęta tworzą odrębne grupy. Profesor Monsour wyjaśnia: „Dzieci uczą się wtedy własnych sposobów odnoszenia się do siebie. Kiedy potem – inspirowane dojrzewaniem płciowym – łączą się w pary, widzą w sobie przede wszystkim partnerów do randek i potencjalnych współmałżonków, bo dotąd nie mieli okazji poznać się jako przyjaciele”. Badacze uważają, że stoi za tym interesujące zjawisko, zwane dobrowolną segregacją płci (z ang. voluntary gender segregation), które towarzyszy obu płciom przez całe późniejsze życie. „Widać to zwłaszcza na przyjęciach koktajlowych, gdy mężczyźni gromadzą się w jednym rogu pokoju, a kobiety w drugim” – wskazuje Monsour.
Zwierzyć się jak kobiecie
Jeszcze do niedawna wydawało się, że nic nie zachwieje stereotypem silnej i wyjątkowej męskiej przyjaźni... Tymczasem badanie przeprowadzone przez dr Sapadin wykazało, że mężczyźni znacznie wyżej oceniają swoje przyjaźnie z kobietami niż z innymi mężczyznami – zarówno pod względem jakości relacji, jak i poziomu rozrywki czy otrzymywanego wsparcia. Mężczyźni uczestniczący w badaniu szczególnie podkreślali rolę wzajemnego porozumienia i odnoszenia się do siebie – czego brakowało im w kontaktach z przyjaciółmi mężczyznami. Co ciekawe, kobiety równie wysoko w tych samych kategoriach oceniły swoje przyjaźnie z mężczyznami, co z kobietami. „Dzieje się tak, ponieważ kobiety oczekują większych emocjonalnych korzyści płynących z przyjaźni niż mężczyźni i tym łatwiej się rozczarowują, gdy ich nie otrzymają” – wyjaśnia Sapadin.
Kobiety zwierzają się kobietom i mężczyźni zwierzają się kobietom. Może to być powodem takich nieporozumień, jak w małżeństwie 28-letniej Joanny: Mamy działkę niedaleko jeziora, a naszą sąsiadką jest atrakcyjna rozwódka, która uwielbia wędkować – tak jak mój mąż. Ostatnio żałuję decyzji o kupnie działki. Sąsiadka i mój mąż bardzo się zaprzyjaźnili, dzwonią do siebie w ciągu tygodnia i omawiają te swoje „wędkarskie” sprawy. Powiedziałam mu, że nie życzę sobie, aby ta kobieta do niego wydzwaniała – skutek tego jest taki, że teraz się przede mną kryją. Niedawno widziałam przez okno, jak zaparkował samochód i nie wysiadał z niego przez dobrych 20 minut. Rozmawiał przez komórkę, ale kiedy zapytałam z kim, wyparł się, że coś takiego w ogóle miało miejsce. Powiedziałam, żeby pokazał mi telefon. Byłam na skraju wytrzymałości i zagroziłam, że jeżeli nie pokaże tego cholernego telefonu, to od niego odejdę. Dopiero wtedy przyznał się – to z nią rozmawiał, a właściwie radził się. Bo podobno ostatnio stałam się nieznośna, zazdrosna i go kontroluję. Załamałam się. Od tamtej pory ciągle płaczę, nie potrafię zrozumieć, dlaczego on mnie tak traktuje.
Mężczyźni zwierzają się kobietom, a co z tego mają one? Camille Chatterjee uważa, że kobiety także korzystają na przyjaźni z mężczyznami, bo stanowi ona swego rodzaju wytchnienie od – nierzadko wyczerpujących – kontaktów z przyjaciółkami. Z przyjacielem mogą swobodnie żartować i przekomarzać się, bez emocjonalnego obciążenia. „Mężczyźni nie są tak drażliwi na punkcie wielu spraw”, konstatuje dr Sapadin i ze swoich badań wyciąga następujący wniosek: „Przyjaźnie z mężczyznami są lżejsze, bardziej przypominają zabawę”. Niektóre kobiety przyznają również, że cenią sobie poczucie bezpieczeństwa oraz niezobowiązującą, niemal rodzinną zażyłość, jaka pojawia się w tak bliskich relacjach, niekiedy postrzeganych nawet jak namiastka kontaktów ze starszym bratem. Tym, co podoba im się przede wszystkim, jest możliwość dyskretnego „wejścia w kapciach” w męski świat i poznanie, jak oni widzą nas, kobiety.
Artykuł pochodzi z magazynu "Charaktery"
30 Responses to “Przyjaźń zwana pożądaniem”