Jan
8
Zima to okres, kiedy większość z nas przypomina swoim zachowaniem niedźwiedzie – jesteśmy ospali, śpiący, burkliwi i raczej nie epatujemy przyjacielskością lub choćby uprzejmością. Oczywiście możemy z tym walczyć, ale prawda jest taka, że w naszych genach – pomimo tysięcy lat ewolucji – wciąż jeszcze spoczywa wiele zwierzęcej natury, która, w okresie od grudnia do marca, domaga się przede wszystkim snu i spokoju. Trudno walczyć z przeciwnikiem, który jest nam równie wrodzony jak potrzeba jedzenia czy oddychania. Istnieją jednak pewne sposoby na oszukanie tego wroga. Wystarczy abyśmy zastosowali się do starej jak świat zasady „klin klinem...”.
Nasza natura oprócz ciągot do snu zimowego ma w sobie również wiele z drapieżnika – i nie chodzi tu tylko o osadzone z przodu oczy – dlatego też człowiek, podobnie jak każde drapieżne zwierzę posiada ogromną potrzebę aktywnej ruchowo zabawy i adrenaliny. Koty, kiedy chcą sią ożywić gonią gumowe myszy, psy próbują łapać gołębie, a co powinniśmy zrobić my, aby bezpiecznie obudzić się z zimowego otępienia? Uprawiać sport! Emocje, zabawa i adrenalina gwarantowane. Dlatego jeśli rzeczywiście nie chcemy przezimować najbliższych miesięcy, to postarajmy się zaplanować sobie jakąś aktywność fizyczną. Jeśli zaś w pełni chcemy się rozbudzić, to postarajmy się, aby był to dłuższy niczym niezakłócony czas, najlepiej jakiś wyjazd. Nie powinno być problemem znalezienie atrakcyjnej dla nas oferty, dzisiejsza turystyka zimowa, to już nie tylko obozy snowboardowe czy narciarskie. Praktycznie każdy sport możemy uprawiać w dowolnym momencie. Obóz tenisowy? Proszę bardzo. Obóz pływacki lub piłkarski? Też nie ma problemu. Zatem nie marudźmy już dłużej, wyrwijmy się z letargu i jak najszybciej zacznijmy zwalczać ułomności naszej natury jej własną bronią. Z pewnością wyjdzie nam to na dobre.
One Response to “Klin klinem...”