Prawie każdemu z nas zdarzyła się w życiu mała stłuczka, często nawet nie z naszej winy. Nie zmienia to jednak wiele. Zwykle najmniejsza nawet kolizja drogowa oznacza uszkodzenie samochodu. Oczywiście należy się cieszyć, że niebezpieczne, z założenia, zdarzenie zakończyło jedynie lekkim zadrapaniem lakieru lub małym wgnieceniem, jednak drobne zniszczenie może mieć w przyszłości poważne konsekwencje dla naszego samochodu. Zdarty lakier i uszkodzona powłoka antykorozyjna to przyszłe siedlisko rdzy, która potrafi zamienić najpiękniejszy samochód w niewiele warty wrak.
Jeśli przytrafiła się nam taka sytuacja to najlepiej, nie zwlekając oddać samochód w ręce specjalisty. Jeżeli jednak nie stać na obecnie na taki wydatek możemy spróbować samemu zabezpieczyć zniszczoną powierzchnię, czyli mówiąc inaczej polakierować samochód. Nie jest to zadanie łatwe i czeka nas sporo wysiłku, nim jednak w ogóle zabierzemy się do pracy przemyślmy to chwilę. Z pewnością do wykonania, czekającego nas, zadania potrzebować będziemy odpowiedniego sprzętu -szlifierki oraz pistoletu lakierniczego. Następnie doliczyć należy sam lakier, masę uszczelniającą i podkład. Zakładając, że chcemy wyrównać - wynikające z naszych niskich umiejętności – braki, powinniśmy postarać się o sprzęt dobrej jakości – tak renomowanych firm jak Sata, Tucker lub Binks -, a to z pewnością zwiększy koszta. Jeśli uszkodzenie jest rozległe, to może okazać się, że łatwiej będzie nam wymienić fragment karoserii. Jeżeli jednak jest w miarę małe, to najprawdopodobniej całość naszych wydatków (nie wliczamy własnej pracy) będzie się wahać w granicach pomiędzy ½ a ¾ kosztów profesjonalnej usługi. Oczywiście jest to oszczędność , ale nie mamy żadnej pewności jak fachowa będzie wykonana przez nas praca i czy w przyszłości, i tak, nie będziemy zmuszeni udać się do specjalisty po poprawki. Dlatego też poświęćmy chwilę i rozważmy dokładnie wszystkie za i przeciw, zanim zdecydujemy, że naprawdę stać nas na takie oszczędności.
Tags: lakiernictwo, pistolety, szlifierki
6 Responses to “Czy stać nas na oszczędzanie?”